Matka nie lubi chodzić do lekarzy.
Z wizytami Potomka idzie jej kiepsko, a ze swoimi własnymi to już po prostu jest dramat.
Co najśmieszniejsze , Matka to klasyczny hipochondryk , diagnozujący się u dr Google'a :)

Były w moim życiu takie historie, kiedy to z pomocą tego Pana postawiłam sobie diagnozę zapalenia opon mózgowych ( które okazały się de facto ostrą grypą), zapalenia stawu skroniowo - żuchwiowego ( wiecie , że taki macie ?? :) ), który okazał się po prostu bolącą ósemką. W tym drugim przypadku byłam prawie pewna swojej diagnozy i dość długo upierałam się, że pan dentysta nie ma racji, bo przecież objawy pasują jak ulał do całej litanii objawów zapalenia owego stawu, o których pisał mój osobisty felczer Google.
W sumie moje wizyty u lekarzy polegają głównie na tym, że idę, oznajmiam co mi jest i czekam na potwierdzenie. Taka zdolniacha ze mnie :)
Chociaż może nie, bo zazwyczaj moje diagnozy są nietrafne, dlatego przestałam takoż czynić , wrzuciłam na luz, leczę się sama i po przychodniach nie chodzę :)
Z Potomkiem jest inaczej.
W tym przypadku boję się szarlataństwa i dr Google'a, dlatego głównie opieram się na opinii specjalistów (mimo iż swoje sobie myślę :) ). Może szczęściem jest też to, że Potomek ma wspaniałą opiekę medyczną i ludzie, którzy o niego dbają są dla nas osobami pełnego zaufania.
Dziś na bilansie dwulatka dowiedziałam się, że wszystko jest ok, dzieć mierzy 93,5cm i waży 15,5kg, zatem plasuje się na 75 centylu. Co oznacza, że od ostatniego mierzenia i ważenia, w przypadku obu parametrow, spadł poniżej 90tego centyla i bardzo dobrze, bo do tej pory zazwyczaj mieścił się na samym końcu siatki centylowej, a wagowo w zasadzie wychodził lekko poza nią.
Z całą resztą też jest gites, zęby wszystkie są, żadne spróchniałe :) ale z zauważalnymi krzywiznami od smoczka ( tego przyjaciela chyba nigdy się nie pozbędziemy ....<sic!> ), stulejki brak, lekkie iksiki - do skontrolowania. Już byłam wcześniej to sprawdzić, mamy czekać jeszcze do września i wtedy przyjść na kontrolę. Kręgosłup prosty, serduszko w porządku, odpieluchowany ( no prawie, bo dwójka nadal w pieluchę leci, ale walczymy). Zez widoczny, ale.. pozornie :) Czyli nadal jest hipnotajzing, ale nie groźnie dla jego rozwoju i zdrowia. Kontrola wzroku po 3 roku życia.
W szczepieniach braki - i na razie nadal tak zostanie.
O właśnie - poszukuję dobrego, rozsądnego i mądrego neurologa dziecięcego z Krakowa, który pomógłby nam ułożyć indywidualny kalendarz szczepień. Czy ktoś , coś wie w tym temacie może?
A z zaskakujących informacji mogę dodać jeszcze to, że Potomek .... CZYTA :)
Jednym z jego ćwiczeń u pani logopedy jest taki obrazek z zeszytu :
Ćwicząc tę część mówimy : "Lala mówi A" i pokazujemy jego paluszkiem ( lub sam to robi) na literkę A.
Dalej w zeszycie ma wklejone zwierzątka , np barana ( BE BE) i węża (SSS) i co ja dzisiaj paczeeeee...?
Moje dziecko przynosi mi książeczkę , otwiera ją i :
-"Mama?!"
-Tak Synku ?
- A, Be, SSS
- ????? - myślę sobie - nie ogarniam :)
podchodzę więc do stoliczka przy którym siedzi Potomek, a gość powtórnie recytuje znane mu literki pokazując je jednocześnie paluszkiem w zwykłej książeczce z bajkami <3 wyszukując za każdym razem daną literkę z ciągu liter w zdaniach!
a potem domaga się braw i splendoru :)
Radość Matki - OGROMNA!!!
Emocje - BEZCENNE!!!
Miłego dnia ! :)