Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepisy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2015

Jak ugotować rosół w Thermomix?

Uwielbiam ten sprzęt! Pisałam wielokrotnie. Wiem jak żyłam bez niego i wiem, że można się obejść . Ale już bym tak nie chciała ;) W gotowaniu korzystam z gotowych przepisów, ale też dostosowuje te, które przygotowywane są w sposób tradycyjny. Tak też zrobiłam z rosołem. A jeszcze niedawno wydawało mi się, że się nie da. 

Składniki:
1 duża marchew pokrojona w kostkę 
1 pietruszka pokrojona w słupki lub w kostkę 
1 cebula przekrojona na pół 
1/2 pora pokrojonego na kawałki 
2 listki laurowe
2 ziela angielskie
1 łyżeczka pieprzu ziarnistego 
2 goździki 
1/2 łyżeczki kurkumy 
1/2 łyżeczki lubczyku suszonego 
1 mały pęczek natki pietruszki 
2 podudzia z kurczaka 
Kawałek innego mięsa. 
(Ja dodałam nogę  i skrzydelko z bażanta. 
Można dać cześć indyka, czy królika lub mięso wołowe)
Około 1,5l wody. 

Warzywa myjemy i kroimy. Wszystkie składniki umieszczamy w koszyczku. Koszyczek wkładamy do naczynia miksującego. Zalewamy wodą niemalże wypełniając całe naczynie po brzegi. Zamykamy. Ustawiamy thermomix na 15min/100stopni/obr.1 wkładając miarkę przekrzywiamy ją pod kątem, tak żeby zapewnić swobodny odpływ pary z naczynia. Następnie ustawiamy sprzęt na 70min/90stopni/obr.1. Miarkę zdejmujemy z naczynia i odstawiamy. Pod koniec gotowania doprawiamy do smaku. Ja tylko solę. 
Podczas 70 minut gotowania dwukrotnie podkręcam temperaturę na 100 stopni. Gdy zaczyna bulgotać zmniejszam do 90stopni. 

Rosół jest na prawdę pyszny. 









niedziela, 29 marca 2015

Domowa granola


Skończyła się zima, dzięki Bogu. Zima, podczas której obudziły się i nie miały szans wymrzeć wszystkie cholery świata. Ale to już za nami, a razem z wiosną przyszła także energia kulinarna. Mam mnóstwo fajnych przepisów, które wypróbowałam ostatnio, zatem bądźcie uważni, bo na bieżąco będę je Wam podrzucać w ramach inspiracji. 


Na pierwszy ogień idzie 


DOMOWA GRANOLA 

1 szkl płatków owsianych 
( ja dałam zwykłe, ale można dać bg)
1/2 szklanki pokrojonych daktyli 
1/2 szklanki rodzynek
 (kupuję w Rossmannie niesiarkowane) 
1/2 szklanki jagód Goji
1/2 szklanki suszonej żurawiny niesiarkowanej 
garść płatków kokosowych 
kilka suszonych moreli 
kilka suszonych fig 
4 łyżki miodu
cynamon 


Piekarnik rozgrzewam do 170 stopni ( termoobieg + grzanie góra), wszystkie składniki oprócz rodzynek mieszam ze sobą, wrzucam na blachę wyłożoną papierem do pieczenia lub matą do pieczenia, np z ostatniej akcji w dyskoncie na L :) , i zostawiam na 20-25 minut sprawdzając co jakiś czas, czy górna warstwa się nie przypala. Trzeba przemieszać parokrotnie podczas pieczenia. Po wyjęciu z piekarnika dodaję rodzynki. 


Potomkowi granolę podaję z mlekiem roślinnym, sobie serwuję z jogurtem lub mlekiem krowim. Robiliśmy próbę z odrobiną koziego jogurtu o dobrym składzie, ale nadal po podaniu białka mleka zwierzęcego pojawia się wysypka.....eh.. 
Orzechów nie włączam w skład granoli również ze względu na nietolerancje. 

Smacznego :) 






piątek, 5 grudnia 2014

Kluski [kopytka] z warzywami /bezglutenowe/ wegańskie

Jak przemycić kalafior i fasolkę szparagową dziecku, które nawet na te warzywa nie spojrzy, o skosztowaniu nie wspomnę? 

W KOPYTKACH ! :) 

Potomek jest klasycznym antywarzywniakiem
Toleruje jedynie pomidory i paprykę, z resztą muszę kombinować. 
W plackach jaglanych przemycam pora i zieloną pietruszkę, w zupach warzywnych uciekam się do bardzo drobnego krojenia warzyw i dodawania ryżu lub makaronów, wówczas , niechętnie, ale jednak z sukcesem , porcja warzyw zostaje wtrząśnięta. 
Surówka?? Zapomnij Matko ! 
Jedyne, co udaje się wrzucić na ruszt w postaci surowizny to tarta marchewka z jabłkiem, ale dobre i to :) 

Od kilku miesięcy mam niezły patent na przemycanie tego, czego nie znosi całym sercem, choć nawet nie wie czasami jak to smakuje, bo przecież Książę nawet nie raczy skosztować. 

KOPYTKA
 [choć u mnie zawsze wychodzą niekształtne i nazywam je kluskami :) ] 

Robię je na dwa sposoby. Pierwszy to podpatrzony w serwisie przepisownia.pl sposób na jaglane kopytka ze szpinakiem. Robię je w wersji wegańskiej, bez jajka, które jest alergenem dla Borysa. 
Drugi sposób to ten dzisiejszy. Czyli klasyczne ciasto na kopytka ( z ziemniaków i mąki ziemniaczanej) , które wzbogacam o ugotowane i zmiksowane warzywa takie jak kalafior i fasolka szparagowa. Czasami dodaję marchewkę lub fasolkę azuki jeśli mam akurat ugotowaną.



Składniki dzisiejszej wersji to: 

250g ugotowanych i wystudzonych ziemniaków 
3 łyżki skrobi ziemniaczanej 
1 łyżka oleju [ ja dałam z pestek winogron] 
4 łyżki mąki gryczanej
sól do smaku [ u mnie himalajska] 
kilka różyczek kalafiora 
kilka fasolek szparagowych 

Wykonanie: 
Fasolkę i kalafiora podgotowuję lekko w wodzie [nie solę]. Wrzucam wszystko oprócz skrobi, mąki i oleju do miksera i rozdrabniam. Następnie dodaję mąkę gryczaną, skrobię i olej  i mieszam na niskich obrotach lub włączam opcję wyrabiania ciasta. Można to zrobić klasycznie - czyli ręcznie.
 Mnie się nie chce :)  

Wyjmuję ciasto na blat oprószony mąką gryczaną lub ryżową i formuję podłużne wałeczki. Jeśli ciasto nie będzie zbite [wszystko zależy od tego jaki dodatek zastosujecie i z jakich ziemniaków będą zrobione] dodaję jeszcze mąki gryczanej, tak aby można było uformować wałek. Potem kroję tak, jak kroi się kopytka. Gotuję w osolonej wodzie 3 minuty od wypłynięcia na wierzch. 
Done!

Potomek w tym przypadku jeszcze nigdy nie zorientował się, jak bardzo Matka go przechytrzyła :)

Smacznego ! :) 



czwartek, 13 listopada 2014

Kokosowa jaglanka



Pyszna, zdrowa i dodająca energii. 

Na porcję widoczną na zdjęciu ( najadłam się i ja i Boro) potrzeba:

100g kaszy jaglanej ( suchej) 
1 łyżka oleju kokosowego 
150ml mleka kokosowego (użyłam gotowego b/c) 
120 ml wody
1 łyżka wiórek kokosowych
szczypta pieprzu
szczypta soli 
laska cynamonu

dekoracja:
miód/syrop klonowy
owoce Goji
orzechy (opcjonalnie, ja nie daję, bo to nasz alergen)
wiórki kokosowe do posypania 
czarny sezam do posypania 

w opcjonalnej wersji dla matki:
kozieradka i czarnuszka do posypania zamiast sezamu i wiórek

Do garnka wkładamy łyżkę oleju kokosowego, podgrzewamy. Wrzucamy suchą kaszę jaglaną i podgrzewamy około 2 min. Następnie zalewamy mlekiem, dodajemy przyprawy, wodę. Przykrywamy garnek pokrywką i gotujemy na małym ogniu około 15-20 min (ja gotowałam 15 w TM), od czasu do czasu mieszając, żeby kasza nie przywarła do garnka - chociaż nie powinna :) 
Na zdjęciu widnieje też woda z cytryną i imbirem, od której zaczynam dzień. Bowiem dopingując jedną z blogerek parentingowych postanowiłam dołączyć do Akcji Detox i oczyścić nieco swój starczy organizm :) 

Wracając: 
Na talerzu dosładzamy kaszę miodem albo syropem klonowym i posypujemy wiórkami kokosowymi, owocami Goji i czarnym sezamem. Ja lubię też dodatek kozieradki i czarnuszki w jaglance, ale niestety Borys nie przepada, więc u nas jaglanka zawsze na słodko, często z sezonowymi owocami, np wczoraj była z gruszką. 

No i tyle!
Smacznego :) 

Co włożyliśmy do gara?

kasza jaglana
witaminy z grupy B1, B2, B6,
witamina E
lecytyna
żelazo
miedź
krzem ( świetny na wypadające włosy! ponadto odgrywa kawał dobrej roboty w procesie mineralizacji kości) 
ma właściwości antywirusowe, zmniejsza stan zapalny błon śluzowych, reguluje poziom cholesterolu we krwi 

olej kokosowy 
ma właściwości antywirusowe, antybakteryjne, przeciwgrzybicze, przeciwzapalne, poprawia zdrowie kości, działa przeciwwrzodowo, ma właściwości przeciwbólowe
chroni nas przed infekcjami 
około 50% tego tłuszczu stanowi kwas laurynowy - obecny również w mleku matki 

owoce Goji
witamina C
witaminy z grupy B 
żelazo, wapń, cynk, selen, potas
nienasycone kwasy tłuszczowe
flawonoidy 
antyoksydant
wspomagają układ odpornościowy 
regulują pracę serca i ciśnienie krwi 
hamują procesy starzenia :) 

cynamon
źródło błonnika, żelaza, wapnia, manganu 
antyoksydant 
wspomaga zwalczanie wolnych rodników , czyli opóźnia proces starzenia komórek, zapobiega nowotworom i chorobom układu krwionośnego 
posiada właściwości antybakteryjne i przeciwgrzybicze 
wspomaga trawienie 
wzmacnia odporność 
reguluje pracę nerek 
dla niejadków - olejek eteryczny cynamonu wzmaga apetyt i zwiększa łaknienie :) 

czarny sezam 
właściwości detoksykacyjne, oksydacyjne 
świetnie działa na wzmocnienie paznokci i włosów 
zwalcza wolne rodniki 
obniża ciśnienie krwi 
źródło manganu ( kości + mózg), miedzi ( właściwości przeciwzapalne), magnezu ( układ naczyniowy, oddechowy i nerwowy), cynku ( zdrowe kości, odporność), witamin z grupy B (układ nerwowy), kwasu foliowego ( czynnik wzrostu i rozwoju), błonnika ( praca jelit), 
reguluje poziom cukru i cholesterolu  we krwi 
wpływa korzystnie na stawy i naczynia krwionośne
niezbędny do produkcji hormonów tarczycy 

Sezam zawiera także dużo wapnia, jednak w większej części występuje on w postaci szczawianu wapnia - formie nieprzyswajalnej dla organizmu. Aby zwiększyć absorpcję wapnia z sezamu najlepiej jest spożywać ziarno zmielone lub sproszkowane. W ogóle ziarno sezamu (albo maku) należy moczyć przez 2-4 godzin przed podaniem. Wówczas jego spożycie jest dla nas najbardziej korzystne. 
Ja tego nie robię, bo zapominam :) Choć czasami mi się zdarzy zapamiętać. 

Jadacie jaglanki ?? 
Boro uwielbia! W każdej postaci. Co mnie bardzo cieszy ! Dzięki temu i ja polubiłam. Jadamy ją prawie codziennie na śniadania, modyfikując skład, żeby nikomu się nie znudziła. 

piątek, 17 października 2014

Ciasto jabłkowo bananowe ( wegańskie i bezglutenowe )

Z profilu fejsbukowego dowiedzieliście się o kryzysie na placu zabaw, który polegał na tym, że akurat danego dnia nie przygotowałam na przekąskę niczego, co zastąpiłoby drożdżówki, które jadły dzieci.
O ile czasami posiłki innych dzieci wcale Potomka nie interesują, tak owego dnia dramat polegał na integracji wszystkich dzieci, której powodem było wspólne jedzenie i dzielenie się swoimi drożdżówkami.  Wszystkie jadły to samo, on biedak stał i patrzył, a potem nawet płakał. Na różne rzeczy i pokarmy mogłabym przymknąć oko... niestety drożdżówka należy do produktów, których bezwzględnie nie może spożywać. Każdy jej składnik jest dla Potomka szkodliwy. Nawet nie mogę jej zrobić w domu samodzielnie używając zamienników, bo czym zastąpić drożdże w DROŻDŻÓWCE? 

Sięgnęłam więc do swojego archiwum i wygrzebałam przepis na ciasto NIC. 
Jest smaczne. Powiem Wam szczerze - z perspektywy kogoś kto może jeść wszystko mogłabym napisać, że jadłam smaczniejsze ciasta :) ale serio.... jak na ciasto które jest zdrowe, bezcukrowe, beznabiałowe, bezjajeczne, bez proszku do pieczenia, drożdży i konserwantów - 
PO PROSTU NIEBO W GĘBIE ! :) 



Oryginalny przepis pochodzi stąd : 
http://mniammniamvege.blogspot.com/2014/09/jaglanaszarlotka.html

U mnie to wyglądało tak : 

Składniki: 
ok.300g kaszy jaglanej suchej
5 średnich jabłek 
3/4 szklanki suszonych daktyli 
1 średni banan 
4 łyżki mąki gryczanej 
1 łyżka cynamonu 
pół szklanki wody 

Wykonanie: 
Banana zmieniłam z jabłkami, daktylami i wodą. Nie moczyłam ich wcześniej, bo jeśli robisz ciasto w urządzeniu wysokoobrotowym, to nie trzeba tego robić. Wsypałam podprażoną kaszę jaglaną ( można przelać wrzątkiem i wypłukać), mąkę gryczaną i cynamon. Wymieszałam w urządzeniu na małych obrotach. Tortownicę wyłożyłam papierem do pieczenia i wylałam  ciasto :) Moja tortownica ma średnicę 24 cm. Piekłam jak w przepisie oryginalnym : 200 stopni, 65 min. Nie robiłam masy daktylowej na wierzch. 
Następnym razem przykryję ciasto na początku pieczenia folią aluminiową, ponieważ na wierzchu zrobiła się chrupiąca warstwa kaszy jaglanej, która się lekko przypaliła i nie upiekła. Więc trochę ją czuć między zębami. :) Ale ujdzie :) 

Ciasto dla kogoś, kto nie przepada za słodkim smakiem będzie w sam raz ! Dla smakoszy słodkości wypadałoby go jeszcze moim zdaniem dosłodzić. Ja tego robić nie będę, bo nam pasuje właśnie takie, jakie wyszło.

Dzieciakom smakowało !!!! 
Znaczy, że dobre :) 

Tak sobie myślę, że to jeden z lepszych sposobów na przemycenie owoców, daktyli i kaszy jaglanej dla wszystkich niejadków, a jednocześnie fajny deser dla alergików. 


Smacznego ! 





wtorek, 23 września 2014

Śniadanie na sposób włoski.

W naszym domu nie je się klasycznego chleba. 
Nie z jakichś konkretnych pobudek ideologicznych. 
Nie jemy - bo po prostu go nie mamy i nie kupujemy :)  
Odkąd Potomek jest na diecie, trzeba było zrewolucjonizować i własne preferencje żywieniowe.
Póki co, znów jest na klasycznym bezglucie, zatem prawdziwego chleba, nawet tego w zdrowej odsłonie, BRAK. 

Ale są sposoby na to, żeby sobie poradzić z tym niewątpliwie przykrym brakiem :) 
Wielokrotnie pisałam już o tym, że piekę płaski chlebek, tzw chleb z blachy. Przepis podesłała nam nasza dietetyczka jakiś czas temu, ale podobny chlebek pokazywała kiedyś np. Smakoterapia. 

Dziś zapragnęłam odmiany i zrobiłam chleb na sposób włoski, z oliwkami i ziołami.
MIAAAAMI !! 
Polecam serdecznie ! 

Do tego pasta z awokado i jajka ( u nas samo żółtko), 
pomidor i majonez wegański ( też z jaglanki :P ). 

Użyłam składników :
kasza jaglana
mąka gryczana
skrobia kukurydziana
woda ( zamiast soku)
olej kokosowy
sól himalajska różowa
papryka słodka
bazylia
oregano
oliwki zielone
kurkuma
odrobinę ksylitolu

Zmieliłam na total miazgę :)
Piekłam 35 minut w 180 st. z termoobiegiem.

Smaczystego ! 



środa, 30 lipca 2014

Przepisy - Baklażan z sosem warzywnym i słonecznikiem





Jeden z przepisów naszej pani dietetyk, a w zasadzie kombinacja dwóch z nich :) 

Bakłażan z sosem warzywnym i słonecznikiem

Składniki:
1 bakłażan
1 łyżka masła klarowanego 
1/4 szkl posiekanych nasion słonecznika lub pestek z dyni 
1 łyżka octu balsamicznego 
1/2 szklanki wody lub sosu warzywnego 
sól, pieprz

Bakłażana umyć, pokroić w plastry, posolić i odstawić na 20 minut. Następnie opłukać, osuszyć papierowym ręcznikiem i upiec w piekarniku w naczyniu uprzednio wysmarowanym łyżką masła klarowanego. 
<ja skropiłam dodatkowo bakłażana olejem ryżowym z wierzchu i wrzuciłam do piekarnika na 15 minut na opcję grill>

SOS: 
Rozgrzać masło , uprażyć namoczony słonecznik <wg naszej pani dietetyk ziarna powinny być moczone przez co najmniej 12 godzin, ja nie moczyłam , bo zapomniałam :) >, wlać wody lub sosu warzywnego , zagotować, przyprawić. Bakłażany podawać polane sosem z pieczywem. 

To jest wersja oryginalna przepisu, ja jednak zamiast powyższego sosu zrobiłam taki
 ( też troszkę zmodyfikowany) : 

Sos warzywny: 
50ml wody ( można dać więcej, ja chciałam uzyskać konsystencję marynaty)
10g ( łyżka) zieleniny 
10g ( łyżka) pestek dyni
10g ( łyżka) słonecznika 
1 łyżeczka suszonej mielonej włoszczyzny 
1 łyżeczka oliwy 
1 łyżeczka musztardy 

Wsypać na wrzątek suszoną włoszczyznę, wlać oliwę i gotować 5 minut. Wsypać pestki dyni i słonecznik, zagotować. Dodać musztardę i zieleninę i zestawić z ognia. Zmiksować jakieś 4 sekundy, tak żeby lekko rozbić słonecznik i pestki. Sos jest gęsty, ma konsystencję lejącej się pasty, marynaty, etc. 

U nas to była kolacja, jedliśmy z Potomkiem zagryzając pieczywem. Połowę porcji po upieczeniu obrałam ze skórki, tzn wykroiłam po prostu miąższ tegoż bakłażana , potraktowałam sosem i rozsmarowałam mu na kromki chleba. Początkowo się opierał, ale w końcu przekonał się do smaku. Mnie smakowało okrutnie !!! 

Bakłażana można zaserwować  jako dodatek do mięsa grillowanego, czy po prostu w ramach surówki obiadowej. 
Polecam. Pycha !!! 

Zdjęcia chwilowo brak, ponieważ za szybko nam danie wyszło z kuchni :) Przy kolejnej okazji nadrobię zaległość :) 



sobota, 12 lipca 2014

"Polenta Fries" czyli frytki z polenty :)

Jak wiecie, Potomkowi nie wolno spożywać ziemniaków. Mają dużo skrobi, którą karmi się grzyb i to warzywo akurat w menu Potomka gości bardzo rzadko. 2 tygodnie temu dostaliśmy pozwolenie na wprowadzenie ziemniaka, mając obserwować jednocześnie , czy nie będzie się działo nic złego w związku z rozszerzeniem diety. 
 Jako, że leczenie ( przynajmniej po objawach) przynosi efekty, nie stosujemy już tak restrykcyjnej diety. 
Ale nie szarżuję z żadnym z nowych produktów, które możemy wprowadzać do diety. Nauczyłam się bez nich gotować i żyć, i włączam je stosunkowo rzadko do menu mojego Syna. Dotyczy to owoców, glutenu i chociażby ziemniaka. Chociaż jeśli chodzi o owoce, to zarówno pani dietetyk, jak i lekarka, która z nią współpracuje uważają, że dzieciom nie powinno się drastycznie ograniczać owoców, szczególnie tym, które jedzą mało warzyw lub ich nie lubią, zatem i ja postanowiłam ich nie ograniczać. Jedyne czego pilnuję, to aby były świeże, sezonowe , staram się kupować je ze sprawdzonych źródeł, jako że ogródka własnego nie posiadamy no i jednak patrzę na ich ilość spożytą w ciągu dnia. Większość poradników żywieniowych traktuje o tym, że owoce powinny być spożywane przy każdym posiłku. Potomek spożywa je 2-3 razy dziennie. Jeśli je owsiankę rano, to dostaje do niej porcję owoców, drugim posiłkiem z owocami jest zazwyczaj drugie śniadanie i ewentualnie dostanie owoc o niskim IG na podwieczorek z prostej przyczyny - najłatwiej mi to zabrać na spacer :) Mnie-matce, która wiecznie stoi w garach :)
Wciąż zakazane są alergeny (mleko odzwierzęce, białko jajka, orzechy, migdały, cytrusy) oraz grzyby, drożdże, biała mąka, cukier, słodycze, generalnie  produkty o wysokim IG ( wyjątkiem od tej reguły są kasze: jaglana, gryczana, które podaję bez ograniczeń mimo wysokiego IG. Kasza jaglana ma najmniej skrobi ze wszystkich zbóż i uznałyśmy wspólnie z lekarką i dietetyczką, że jej wlaściwości pro zdrowotne są na tyle duże , iż przewyższają jej jedyną wadę - wysoki IG :) ). Czasami taki wyjątek robię też dla daktyli suszonych, które Potomek dostaje w niewielkich ilościach i stosunkowo rzadko. 

Polenta ma również wysoki indeks glikemiczny, bo aż 70. Jednak zdecydowałam się spróbować tych frytek i zastosować jedną z rad pani dietetyk - mianowicie połączyć produkt o wysokim IG z produktem o niskim IG, wówczas indeks jest uśredniony i nie powoduje takiego wzrostu glukozy we krwi. Podałam je Potomkowi z grillowaną cukinią licząc na to, że zachłyśnie się jej smakiem. Jakże się myliłam. :) Zjadł tylko kawałek, ale dobre i to. 

Powiem szczerze ! Frytki z polenty są ok, ale nic chyba nie dorówna tym ziemniaczanym. Myślę, że gdybym nie mogła spożywać ziemniaków, to byłyby one fajnym zamiennikiem. Potomkowi smakowały, aczkolwiek ma chyba podobne zdanie do mojego - nie wiem, nic nie powiedział :) mogę się tylko domyślać. 
Na zagranicznych stronach, skąd zaczerpnęłam przepis, czytałam, że często mamy robią te "frytki" na przyjęcia dla dzieci, a nawet dorosłych. Jedzą je jako zamiennik glutenowych czipsów - wówczas robią je niższe. Poza tym są pieczone, a nie smażone, zatem - zdrowsze. 

 Podam przepis , może ktoś z Was jest w podobnej sytuacji jak Potomiasty i chętnie zasmakuje nieziemniaczanych frytek. 

Składniki : 
3 gałązki rozmarynu 
1 litr bulionu ( obojętnie jakiego) 
450g kaszki kukurydzianej 
olej do wysmarowania blachy 
olej do posmarowania "frytek" - ja dałam kokosowy
sól (niekoniecznie) 


Wykonanie: 
Rozdrabniamy rozmaryn (TM  3sek/obr.8).  Do naczynia wlewamy bulion (w wersji standardowej wrzucamy rozmaryn do bulionu) i zagotowujemy ( TM 10min/100C/obr.3.) 
 Robiąc polentę w Thermomixie, po 9 minutach wyłączamy sprzęt, odmierzamy 450g kaszki, włączamy ponownie na takie same parametry i wsypujemy powoli kaszkę przez otwór w pokrywie. Jeśli robimy standardowo, trzeba zmniejszyć ogień po zagotowaniu bulionu i powoli wsypywać odmierzoną kaszkę do garnka jednocześnie mieszając, żeby nie przywarła. 
Gotujemy na wolnym ogniu, dopóki polenta nie wchłonie bulionu i nie stanie się gęstym ciastem, podobnym do naleśnikowego.
 ( TM: gotujemy 10min/80C/obr.soft). 
W tym czasie przygotowujemy sobie płaskie naczynie - formę do pieczenia. Pędzelkiem pokrywamy naczynie olejem. Gdy polenta jest ugotowana wylewamy ją do naczynia i odstawiamy do całkowitego wystygnięcia ( wysokość ciasta po wylaniu nie powinna przekraczać 0,5cm). 
Gdy ostygła w temperaturze pokojowej wstawiłam ją do lodówki na godzinę. Jeśli po tym czasie swobodnie odchodzi od boków i spodu naczynia, oznacza to, że można już ją zacząć kroić :) 
Przykładamy na wierzch naczynia dużą deskę do krojenia, odwracamy formę do góry nogami. Polenta powinna spocząć na desce :) Jeśli tak się nie dzieje, można sobie pomóc rękoma, lekko ją podbierając palcami. Następnie wykrawamy kształt. Ja chciałam frytki, więc kroiłam nożem. Ale można użyć foremek do ciastek. Wykrojone części polenty układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, górę smarujemy lekko olejem ( ja posmarowałam kokosowym), lekko solimy  i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni , grzanie góra-dół na 20-30 min do momentu , gdy zaczną przypiekać się z góry i robić złoto brązowe. Ja nie mam takiej opcji w moim fantastycznym piekarniku, aby grzała jednocześnie górna i dolna grzałka, zatem włączyłam funkcję... grilla :) I też wyszły. 






Smacznego ! :) 






niedziela, 22 czerwca 2014

Mleko Jaglane

Jak obiecałam, tak czynię :) 

Dziś pokażę Wam przepis na moje ulubione, lecznicze mleko jaglane.

Muszę się przyznać do jednej rzeczy : bardzo lubię mleko krowie, mogę je pijać litrami. Odkąd jednak wyedukowałam się w kwestii żywienia, staram się nie przesadzać z jego ilością. Stosuję w zasadzie tylko do kawy, ponieważ do tej pory nie odnalazłam dobrego zastępnika. Prawda jest taka - do smaku mlek roślinnych trzeba się chyba najnormalniej w świecie przyzwyczaić , a potem polubić :). Mnie to zajęło jakieś 2 miesiące, długo szukałam mojego ulubionego mleka roślinnego i w końcu ten smak odnalazłam, metodą prób i błędów udało mi się stworzyć  mleko dla mnie idealne w smaku, a dla Potomka idealne pod względem zdrowotnym. Co ciekawe, nie spodziewałam się, że będzie to mleko jaglane, raczej stawiałam na kokosowe. No i proszę: NIESPODZIANKA!! 

No to jedziemy! :) 

Składniki : 
200g ugotowanej kaszy jaglanej ( czyli 1 szklanka)
600 g wody (przegotowanej lub źródlanej) (tj.600ml)
1 kopiasta łyżeczka ksylitolu 
1 łyżeczka oleju kokosowego nierafinowanego 
1/2 łyżeczki cynamonu

Wykonanie w TM31: 
Do naczynia miksującego wrzucam ugotowaną kaszę jaglaną i zalewam wodą. Podgrzewam 2min/100C/obr.2 . Następnie miksuję 1min/obr.10 . Dodaję pozostałe składniki , miksuję 1min/obr.10.
GOTOWE!! :)  
Przecedzam przez gęste sitko i przelewam do butelki. Na sitku w zasadzie niewiele zostaje, więc można pominąć ten etap. Studzę, chowam do lodówki. Przechowuję nie dłużej niż 2 dni,a i tak zazwyczaj schodzi w jeden dzień. 


Mleko jest gęste, koktajlowe. Używam przede wszystkim do porannych owsianek bezglutenowych, ale i jako podstawę do koktajli i innych potraw, czy w ramach podwieczorku dla Potomka. Sama uwielbiam je pić na ciepło. Wszystkie składniki użyte w tym mleku są idealne dla diety przy kandydozie. Cynamon, ksylitol i olej kokosowy zabijają Candida albicans i hamują jego rozrost. Kasza jaglana zawiera mało skrobi, zatem mimo wysokiego IG nie karmi grzyba, a jej inne pro zdrowotne właściwości działają tylko i wyłącznie na korzyść pacjenta :)  Serdecznie polecam :) 
Zamiast ksylitolu można użyć dowolnego słodu lub zmiksować 1 owoc suszonego daktyla. Ja daktyli używam bardzo sporadycznie, ponieważ Potomkowi nie wolno spożywać suszonych owoców. 
Składniki można dowolnie wymieniać. Zamiast cynamonu można użyć ziaren z laski wanilii i mamy mleko waniliowe. Gdy doda się 1 łyżeczkę karobu powstanie nam mleko czekoladowe.

Wykonanie standardowe: 
Szklankę ugotowanej kaszy jaglanej podgrzać w garnku z odmierzoną wodą. Przelać do naczynia miksującego lub użyć blendera ręcznego by zmiksować dokładnie kaszę jaglaną, na tyle na ile starczy nam cierpliwości i sił :) Dodać pozostałe składniki, krotko zmiksować w celu połączenia. Przelać przez sitko wyłożone gazą lub pieluchą tetrową, odcisnąć powstałą na gazie pulpę. Można przelewać przez samo sitko, mleko wówczas jest bardziej zawiesiste. Przelać do butelki, wystudzić i szamać :) 
Jeżeli użyjecie daktyli, trzeba je dzień wcześniej namoczyć w szklance wody.